W filmie najważniejsza jest historia – Agnieszka Sękowska, Fundacja Przestrzeń Filmowa

Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy dla NGO

W filmie najważniejsza jest historia – Agnieszka Sękowska, Fundacja Przestrzeń Filmowa

Zapraszam Was dziś do rozmowy o filmie – tym kinowym i tym internetowym. O tym, jak go zrobić (także w 48 godzin) i jak się do tego dobrze przygotować. Okazją do podjęcia tych tematów było spotkanie z Agnieszką Sękowską (Fundacja Przestrzeń Filmowa).

Karolina Rojek: Czy ludzie lubią filmy?

Agnieszka Sękowska: Ludzie lubią oglądać filmy, ale mam wrażenie, że coraz częściej wybierają seriale. Chyba przyzwyczailiśmy się do tego, że krótka forma jest bardziej lekkostrawna. Pamiętam przecież „Czas Apokalipsy”, który trwał kilka godzin, a teraz po półtorej godziny wychodzisz z kina i wycierasz pot z czoła. Więc wydaje mi się, że cały czas lubimy oglądać filmy, ale też coraz bardziej lubimy te filmy robić.

KR: No właśnie! Teraz każdy kręci. Od filmów z wakacji, filmy korporacyjne, filmy – prezenty… jest masa możliwości. Jako filmowiec widzisz taką tendencję?

AS:  Tak! Ludzie zdecydowanie chcą robić filmy i mają całe spektrum możliwości. Od mikroform przez formy pośrednie, zawodowe, aż po profesjonalne kino. I co ciekawe, co mi się bardzo podoba i chciałabym, żeby ten trend się utrzymywał – naprawdę nie ma znaczenia czy skończyłeś szkołę filmową. Znam mnóstwo ludzi, którzy robią filmy i to robią filmy profesjonalne, dokumentalne, fabularne i są to ludzie po rożnych studiach, czasem bez studiów, ale nie po filmówce. W tej chwili technologia jest dostępna dla wszystkich, mamy tutoriale, dostęp do wiedzy o tym, jak zrobić film. 

KR: A co na to środowisko filmowe? Jak traktuje i odbiera amatorów, filmowców bez szkoły? Bo mam wrażenie, że może być na tym polu lekki zgrzyt.

AS: Trochę tak. Niestety cały czas jest w nas poczucie, że szkoła filmowa o czymś stanowi. A moim zdaniem stanowi głównie o przynależności do pewnego środowiska. Jestem zdecydowanie za tym, żeby demokratyzować to środowisko, bo liczy się przede wszystkim talent, umiejętności i pomysł. Dzięki Festiwalowi 48 Hour Film Project, który organizujemy, znam mnóstwo ludzi, którzy szkoły filmowej nie skończyli, a po prostu nie dość, że potrafią się świetnie zorganizować, to mają nieprawdopodobne pomysły. Dla mnie takim flagowym przykładem jest ekipa Panato i Grzesiek Gospodarek, który pełni tam rolę reżysera i głównego scenarzysty. Dla mnie to jest perełka, polski młody Tarantino, który – wzięty pod opiekę – może zawojować świat, a na pewno polską kinematografię.

Naprawdę każdy z jego filmów, który był realizowany przecież w 48 godzin, jest pięknie zrobiony (to zasługa Bartka Bobkowskiego, który realizował zdjęcia) i ma historię, fajną historię, na końcu której albo płaczesz, albo się śmiejesz, albo po prostu myślisz. Z tym widz powinien wyjść z kina.

 

KR: Czyli amatorzy tak, nowe technologie tak. Odważnie! Ale… jak myślisz, jeśli ktoś robi film na telefonie, używa do tego snapchata… to ciągle jest jeszcze film czy już – jak zwykło się mówić w internecie – filmik?

AS: Dla mnie film jest wtedy, kiedy jest historia. Jeśli jest to historia opowiedziana od początku do końca i na tym końcu jest morał, chwila refleksji, łza czy uśmiech – to jest film. I nie ważne czy oglądasz to w kinie, na laptopie czy na telefonie. Nie ma dla mnie znaczenia forma, to może być nawet reklama, ale reklama, po której coś w Tobie zostaje. Jeżeli jestem w stanie w dwóch słowach powiedzieć o czym jest dana historia i ona wyzwala emocje – to jest dla mnie film. 

KR: Fundacja Przestrzeń Filmowa zajmuje się wieloma projektami, ale chciałabym na początek zapytać Cię o warsztaty – organizujecie szkolenia bardzo merytoryczne związane z filmem – warsztaty operatorskie, z pisania scenariuszy. Dajecie ludziom chcącym kręcić filmy przestrzeń do nauki – pytanie, czy Ci chętnie z niej korzystają?

AS: Ludzie chcą brać udział w tych warsztatach, bo one mają nauczyć najważniejszego – opowiadania historii. I nie ważne czy robisz to za pomocą scenariusza, obrazu czy montażu. Sama jestem zwolenniczką teorii, że najlepsze historie opowiada się właśnie montażem, ale tego też trzeba się nauczyć. Sam pomysł na zrobienie filmu to jedno. Drugie to mieć odpowiednie narzędzia do tego, by ten film rzeczywiście był filmem, a nie tylko zbiorem scen. Musi wywoływać emocje. 

KR: Cały czas krążymy wokół tematu festiwalu 48 Hour Film Project. Najprościej mówiąc – chodzi o festiwal / konkurs, podczas którego na zrobienie filmu masz 48 godzin. Zanim zapytam Cię o szczegóły, chciałabym żebyś powiedziała, czy sama taki film kiedyś zrobiłaś? :)

AS: Nie. Nie zrobiłam takiego filmu i szczerze mówiąc bardzo tego żałuję. Bardzo chciałabym wziąć udział w tym konkursie, ale nie mogę, bo jestem jego producentem. Nie ukrywam, że pewnie nakręcałaby mnie rywalizacja, nagrody, określony czas – to jest bardzo mobilizujące. Ja robię filmy z wakacji, filmy na urodziny dla moich bliskich i rzeczywiście – czasami te filmy powstają w 48 godzin. Poza tym zajmuję się filmem w mojej pracy zawodowej.

Documentary film „Halusia” from Kwiatki na Rondzie on Vimeo.

 

KR: No dobrze, zatem – mamy kandydata, który chce wziąć udział w Festiwalu. Jaką ma ku temu najbliższą okazję?

AS: Najbliższa okazja to już niedługo, bo 10 czerwca we Wrocławiu. Jeszcze trwa rejestracja. Tam, podobnie jak w innych miastach, trzeba zrealizować film w 48 godzin opierając się o konkretne kryteria. Należy wykorzystać tekst, bohatera i rekwizyt, który podamy w piątek dla wszystkich ekip. Dodatkowo każdy zespół losuje sobie gatunek filmowy.

KR: Na jakie gatunki mogą trafić uczestnicy?

AS: Na bardzo różne. Jest klasyka jak dramat, komedia, sience fiction czy fantasy, ale są też tematy jak film gangsterski, film o dojrzewaniu czy superbohaterach. 

KR: Może pomyślcie o formatach YouTubowych :)

AS: Nie możemy! Konkurs to format międzynarodowy i dla wszystkich krajów są takie same reguły. Koncepcja narodziła się w Stanach Zjednoczonych, a dokładnie w Waszyngtonie, w głowie Marka Rupperta, który chciał sprawdzić czy da się nakręcić film w 48 godzin. Zorganizował znajomych i zaczęli realizować krótkie formy filmowe i na podstawie swoich doświadczeń stworzyli reguły i zasady, które pozwalają stworzyć unikatowe dzieła w dwa dni. Konkurs najpierw odbył się w Stanach, później wszystko się na tyle rozrosło, że dziś 48HFP jest w 135 miastach, na sześciu kontynentach.

KR: A jak na tej mapie światowej prezentuje się Polska?

AS: W Polsce konkurs jest od 2011. Dotychczas zrealizowaliśmy 11 edycji, przed nami 12-sta – Wrocław i Warszawa – mam nadzieję szczęśliwa trzynastka. Do tej pory w konkursie udział wzięło ponad 400 ekip, które nakręciły blisko 400 filmów krótkometrażowych. Łącznie ok 6 000 twórców brało udział w powstaniu tych dzieł. Dla nas jest to duży sukces i cieszę się, że tak duża społeczność bierze w tym udział – to w końcu nie jest wcale tak łatwe zadanie.

KR: Gdzie można zobaczyć nakręcone filmy?

AS: Wszystkie filmy po każdym festiwalu można oglądać w kinie. Myślę, że to musi być niesamowite przeżycie, bo twórcy bez żadnych pośredników mogą zobaczyć jakie ich film wzbudza reakcje. Mamy też kanał na YouTube, gdzie można oglądać całe filmowe archiwum 48HFP. Wrocławskie filmy będą wyświetlane także podczas Festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty, między 21 a 31 lipca na rynku wrocławskim, więc jest to też nie lada gratka dla zwycięzców. 

 

KR: To może jeszcze organizacyjnie – chcę robić film, muszę się zarejestrować – jak wygląda organizacja i formalności? Czy muszę mieć ekipę wcześniej, czy zacząć jej szukać dopiero po zapisach?

AS: Wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Możesz mieć ekipę wcześniej, możesz kompletować ją dopiero po rejestracji – wszystko zależy od Ciebie. Są oczywiście ekipy jednoosobowe, ale to jest bardzo trudne i ogranicza pole do tworzenia różnych rzeczy. Ale nie jest niemożliwe. To, czego potrzebujesz, to sprzęt, ekipa, transport i jedzenie :) w sensie ogólnym. Co i jak zorganizujesz, kto będzie w tej ekipie, jaki będziecie mieć sprzęt – to już zależy tylko od Ciebie. 

Kiedy nadchodzi „ten dzień” startujemy 48 godzin i zaczynacie robić film. Po tym czasie film musicie oddać, my sprawdzamy kwestie formalne, bo cały czas trzeba pamiętać np. o prawach autorskich (wykorzystanie innego utworu lub wizerunku osoby bez odpowiednich zgód dyskwalifikuje film). Wszystkie formalne tematy są w naszym regulaminie, który bardzo polecam przeczytać. 

Później są seanse filmowe w kinach oraz obrady i werdykt Jury.

KR: I tu chciałabym się zatrzymać na chwilę – Wasze jury to świetni fachowcy, ludzie filmu z wielkim doświadczeniem – kto już z Wami współpracował i kto będzie w tym roku?

AS: W jury było sporo ciekawych postaci ze świata kina. Ludzi, którzy robią naprawdę dobre rzeczy, np. Roman Gutek, Tomasz Raczek, Sławomir Idziak, Bartek Konopka, Kasia Adamik, Borys Lankosz i wielu innych. We Wrocławiu w jury będą Ewa Skibińska, Artur Barciś, Piotr Czerkawski oraz Katarzyna Gondek. Coraz bardziej zależy nam na tym, żeby pokazywać i promować ludzi, którzy zaczynają, piszą o filmach, robią filmy i patrzą na twórczość festiwalową z trochę innej perspektywy. 

KR: Wracając do Waszej Fundacji – zgłosiliście 48HFP do Virgin Mobile Academy i na razie brawurowo przechodzicie przez kolejne etapy konkursu. Trzymamy kciuki za powiedzenie, co teraz Was czaka? 

AS: Najpierw udało się nam dostać do półfinałów, gdzie spośród 600 projektów wybrano 200, w tym nasz. Po warsztatach, które były kolejnym etapem, stworzyliśmy model biznesowy projektu i udało nam się przejść do kolejnego etapu – trafiliśmy do finałowej 15-stki.  Przed nami kolejne spotkanie i już w czerwcu będą wyniki – mam nadzieję, że skończy się to spektakularnym sukcesem :)

KR: Czy można się jakoś zaangażować w Wasze działania? Interesuje Was pomoc finansowa, wolontariat?

AS: Interesuje nas każda pomoc! Cały czas szukamy sponsora tytularnego Festiwalu, także w tym obszarze serdecznie zapraszamy. Ale mamy też masę ciekawych zadań dla wolontariuszy, którzy pomagają nam w obsłudze wydarzenia, zajmują się dokumentami, pomagają uczestnikom w realizacji filmu. I to jest wspaniałe, że później cała ta społeczność się rozrasta, wolontariusze w kolejnych latach chcą brać udział w Festiwalu jako uczestnicy, uczestnicy z kolei pytają czy mogą pomóc na zasadzie wolontariatu. Ale zawsze znajdzie się u nas zajęcie, gorąco zapraszamy! Zwłaszcza w obszarze social media – odezwijcie się :)

KR: Jakie są kolejne plany Fundacji? 

AS: Planów jest mnóstwo. W tej chwili chcemy się skupić na dwóch rzeczach. Pierwsza to edukacja – chcemy uczyć nie tylko filmowców, ale też ludzi zupełnie niezwiązanych z filmem. Czasem pisanie scenariusza to pewnego rodzaju forma terapii. A te scenariusze to często niesamowite historie. Niesamowite, bo prawdziwe. Interesuje nas też edukacja w zakresie postprodukcji, grafiki i chcemy skierować ją do dzieciaków. Moja chrześnica ma 13 lat i już zaczyna tworzyć pierwsze filmy i rysunki, interesuje ją grafika komputerowa. Chcemy, by dzieci, które już teraz korzystają z telefonów, tabletów, wykorzystywały je w sposób twórczy, nie tylko bezmyślnie wpatrywały się w ekrany. 

A jednocześnie myślimy o potencjale, który mamy – o filmowcach, scenarzystach, aktorach, o których świat jeszcze nie usłyszał, a z którymi chcemy robić produkcje komercyjne. W przyszłości powołamy specjalny fundusz, na którym będziemy gromadzić środki, by stworzyć pierwszy film pełnometrażowy. 

Takie są plany na najbliższą przyszłość.

AgnieszkaSekowskaAgnieszka Sękowska – Absolwentka Psychologii na Uniwersytecie Warszawskim, wielu kursów i programów filmowych m,in. MAIA Workshops czy Programu dla Producentów Kreatywnych w Szkole Wajdy. Przeszła ścieżkę zawodową od reportera, przez kierownika produkcji, producenta kreatywnego i dyrektora artystycznego, pracując m.in. dla TVN i Agencji Filmowej, a skończyła na freelance i prowadzeniu Fundacji Przestrzeń Filmowa. Uwielbia filmy – oglądać i kręcić, do czego zachęca wszystkich chociażby poprzez organizację międzynarodowego konkursu filmowego 48 Hour Film Project w polskich miastach już od kilku lat. Prywatnie wielbicielka podróży małych i dużych, jaroszka uwielbiająca odkrywać nowe smaki, motocyklistka i skuterzystka zaczytana w literaturze faktu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *